wtorek, 7 marca 2017

Róże przed domem

Przeglądając ostatnio bloga, zdałam sobie sprawę, że nigdy nie pokazywałam jak pięknie rozrosła się rabatka różana przed domem. 
Nawet Pilgrim, który stał jak zaklęty ruszył i wreszcie udowodnił, że jest różą pnącą. W tym roku róże mają jeszcze dłuższe pędy i aż jestem ciekawa jak rabatka zaprezentuje się w czerwcu. 

Pilgrim i w tle Artemis - obie polecam





 Artemis









 Parky - bardzo kwiecista róża o sztywnych pędach.



     Parky (niższa) a w tle Claire Austin

 
Mme Plantier




A to róże z dołu - Geoff Hamilton


 Constance Spy






 Crocus Rose


12 komentarzy:

  1. Jak miło zobaczyć nowego posta u Ciebie:) Piękne, cudowne róże:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pani Agnieszko proszę o radę...
    Przed rokiem założyłam ogród różany do którego zainspirował mnie Pani blog.
    Ja dopiero raczkuję, a Pani stała się dla mnie niedościgłym wzorem. Chcę zapytać, co jest Pani zdaniem najskuteczniejsze do ochrony róż przed szkodnikami? U mnie w ubiegłym roku oprócz mszyc pojawiły się zielone gąsieniczki i pozżerały liście zanim zdążyłam zainterweniować. Do jesieni miałam z nimi kłopot :(
    Będę niezmiernie wdzięczna za okazaną pomoc. Pozdrawiam Anika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mospilan to bardzo dobry środek na mszyce, gąsienice i in. szkodniki.

      Usuń
  3. Witam Cie Anika
    Bardzo mi miło,że mój ogród stał się inspiracją :)
    Ja też na początku byłam przerażona szkodnikami a szczególnie sen z powiek spędzały mi mszyce. Jednak jeszcze bardziej niż szkodników nie lubię chemii, ściągałam więc wszystkie ręcznie. Po jakimś czasie róże tak się rozrosły, że nie dawałam rady, więc ściągałam tylko największe gąsienice a mszyc już wcale. Teraz widzę, że żaden szkodnik nie jest w stanie uśmiercić róż(nawet tych nowo posadzonych) a one rosną sobie w najlepsze. Zauważyłam też, że niektóre róże smakują bardziej szkodnikom. Np. zrezygnowałam z Mme Hardy, bo była dosłownie oblepiona gąsienicami (a i tak rosła). Najmniej owadom smakują róże współczesne a najbardziej historyczne. Angielki plasują się gdzieś po środku. Mszycami nie przejmowałabym się wcale, bo ileż one tej wody ściągną? Gąsienice nawet jeżeli uszkodzą pąki, to i tak róża odbije sobie i wypuści nowe. To samo z resztą robimy uszczykując pąki. Jedyny problem jest kiedy róże kwitną tylko raz, tak jak właśnie Mme Hardy. Mam niewiele takich róż i teraz tak naprawdę już tylko z nich ściągam gąsienice, ale nie ma ich aż tak dużo. Teraz najbardziej denerwują mnie chrząszcze, które niszczą już otwarte kwiaty, ale ich też nie ma naprawdę wiele. Tak naprawdę to w zeszłym roku wyjechałam na tydzień a różanka, jak widać wyżej na obrazku, dała sobie świetnie radę beze mnie a owady miały syte brzuszki :)
    Pozdrawiam,
    Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  4. OHHHHHHH ich freue mich schon auf meine ROSEN im GARTEN,,,,

    deine sind ein TRAUM,,,

    wünsche noch einen schönen ABEND
    bis bald die BIRGIT aus TIROL

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam przebywać w Twoim ogrodzie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Boże jakie piękne zdjęcia. Jakim sprzętem robi pani zdjęcia? (jeśli można wiedzieć)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Fotografuję Canonem 5D a te akurat zdjęcia były robione Sigmą A 85 mm f/1.4 DG HSM, ale kupiłam stary manualny Rokkor 50mm 1.4 za 200 zł i też wychodzą super.

      Usuń
  7. Każde zdjęcie mnie zachwyca. Nie umie nawet opisać. Perfekcja plus magia. :)))

    OdpowiedzUsuń